invest komfort |Gegenbauer Opinie |Totomix
„Klimat gdańskiego średniowiecza przypominają także gotyckie zarysy trzech pobliskich kościołów Sw. Brygidy przy ulicy Mniszki, wywodzącego się z pokutniczego zgromadzenia nierządnych kobiet, niemal w zupełnej ruinie, tak jednak plastycznej, że zabiega o nią Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki w celu adaptacji na galerię plastyki, kościół Św. Bartłomieja przy ulicy Gnilnej zniszczony do tego stopnia, że czynna jest tu tylko jedna kaplica, oraz kościół Św. Jakuba przy ulicy Łagiewniki, najciekawszy może, jako że mieścił się niegdyś w obrębie szpitala i przytułku żeglarzy. Niestety, jeśli pominąć kilka kamiennych popiersi — domniemanych portretów sławnych żeglarzy, to nic nie przetrwało tu z przeszłości. Kościół już w 1433 roku spalili husyci i „w ogóle nie miał szczęścia pozostając kościółkiem ubogich". W trakcie kampanii napoleońskiej omal nie wyleciał w powietrze wskutek wybuchu prochowni, po czym zmienił przeznaczenie stając się na cały wiek XIX siedzibą miejskiej biblioteki, a od roku 1905 lokalem Izby Rzemieślniczej. W 1945 roku gotyckie mury objęli ojcowie Kapucyni przywracając im sakralny charakter.
Świątynia Sw. Jana przy Świętojańskiej, jej ruiny, zalewane deszczem, przysypywane śniegiem, kruszone mrozem pierwszych powojennych lat, kryły ocalenie najpiękniejszego w Gdańsku ołtarza renesansowego, rzeźbionego w marmurze i piaskowcu przez Abrahama van den Błocka. Zachowały się też stalle żeglarzy, murarzy i straganiarzy oraz klęczniki rodziny Schopenhauerów. Osiem warstw kościelnych krypt zawiera historię paru pokoleń. Wśród fundatorów świątyni, poza wymienionymi cechami, był Zachariasz Zappio, bogaty i wpływowy obywatel gdański podejmujący w swej podmiejskiej rezydencji króla z dworem i mający w rodzinie — Dawida Zappio, burmistrza Warszawy. Osobliwa rola przypadła świątyni w okresie odbudowy miasta, kiedy utworzono tu lapidarium, znosząc z rozległych rumowisk co cenniejsze odzyski — kikuty rzeźb, odpryski elewacji, które pomogły artystom w rekonstrukcji całości. Mimo tak użytecznej funkcji losy świątyni nie raz się wahały i rozbiórka ruin wydawała się nieunikniona. Grube mury osadzone fundamentami na torfowisku pogrążały się zresztą od początkunierównomiernie, locz stale, centymetr za centymetrem. Założone niegdyś kotwy uległy rozluźnieniu i zerwaniu wraz z dachem w czasie wojny — przechył ścian osiągnął stopień krytyczny. Decyzję ratowania zabytku wspierało jedynie muzealne wnętrze. W momencie kiedy jedna ze ścian przechyliła się nieodwracalnie, konserwator podjął ostateczną próbę odwołując się do nowoczesnej technologii. Żelbetowe zakotwiczenie nie wyprostowało murów, lecz utrwaliło ich krzywiznę i okazało się tak pewne, że przystąpiono do pełnej odbudowy zabytku, w którego wnętrzu projektuje się stałą ekspozycję zniszczeń i odbudowy gdańskiej sztuki.“(14)
Belamy meble dziecięce |Toto Mix |Betsson
„Klimat gdańskiego średniowiecza przypominają także gotyckie zarysy trzech pobliskich kościołów Sw. Brygidy przy ulicy Mniszki, wywodzącego się z pokutniczego zgromadzenia nierządnych kobiet, niemal w zupełnej ruinie, tak jednak plastycznej, że zabiega o nią Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki w celu adaptacji na galerię plastyki, kościół Św. Bartłomieja przy ulicy Gnilnej zniszczony do tego stopnia, że czynna jest tu tylko jedna kaplica, oraz kościół Św. Jakuba przy ulicy Łagiewniki, najciekawszy może, jako że mieścił się niegdyś w obrębie szpitala i przytułku żeglarzy. Niestety, jeśli pominąć kilka kamiennych popiersi — domniemanych portretów sławnych żeglarzy, to nic nie przetrwało tu z przeszłości. Kościół już w 1433 roku spalili husyci i „w ogóle nie miał szczęścia pozostając kościółkiem ubogich". W trakcie kampanii napoleońskiej omal nie wyleciał w powietrze wskutek wybuchu prochowni, po czym zmienił przeznaczenie stając się na cały wiek XIX siedzibą miejskiej biblioteki, a od roku 1905 lokalem Izby Rzemieślniczej. W 1945 roku gotyckie mury objęli ojcowie Kapucyni przywracając im sakralny charakter.
Świątynia Sw. Jana przy Świętojańskiej, jej ruiny, zalewane deszczem, przysypywane śniegiem, kruszone mrozem pierwszych powojennych lat, kryły ocalenie najpiękniejszego w Gdańsku ołtarza renesansowego, rzeźbionego w marmurze i piaskowcu przez Abrahama van den Błocka. Zachowały się też stalle żeglarzy, murarzy i straganiarzy oraz klęczniki rodziny Schopenhauerów. Osiem warstw kościelnych krypt zawiera historię paru pokoleń. Wśród fundatorów świątyni, poza wymienionymi cechami, był Zachariasz Zappio, bogaty i wpływowy obywatel gdański podejmujący w swej podmiejskiej rezydencji króla z dworem i mający w rodzinie — Dawida Zappio, burmistrza Warszawy. Osobliwa rola przypadła świątyni w okresie odbudowy miasta, kiedy utworzono tu lapidarium, znosząc z rozległych rumowisk co cenniejsze odzyski — kikuty rzeźb, odpryski elewacji, które pomogły artystom w rekonstrukcji całości. Mimo tak użytecznej funkcji losy świątyni nie raz się wahały i rozbiórka ruin wydawała się nieunikniona. Grube mury osadzone fundamentami na torfowisku pogrążały się zresztą od początkunierównomiernie, locz stale, centymetr za centymetrem. Założone niegdyś kotwy uległy rozluźnieniu i zerwaniu wraz z dachem w czasie wojny — przechył ścian osiągnął stopień krytyczny. Decyzję ratowania zabytku wspierało jedynie muzealne wnętrze. W momencie kiedy jedna ze ścian przechyliła się nieodwracalnie, konserwator podjął ostateczną próbę odwołując się do nowoczesnej technologii. Żelbetowe zakotwiczenie nie wyprostowało murów, lecz utrwaliło ich krzywiznę i okazało się tak pewne, że przystąpiono do pełnej odbudowy zabytku, w którego wnętrzu projektuje się stałą ekspozycję zniszczeń i odbudowy gdańskiej sztuki.“(14)
<<<< M Tak jest tak jest Wtedy
| Wół ryczy krótko >>>>
Belamy meble dziecięce |Toto Mix |Betsson