2005 |opony |praca Warszawa
„Postanowiliśmy wyruszyć tego dnia wieczorem, ustalając początkową marszrutę w taki sposób, aby o świcie znaleźć się już w głębi gór, na obszarze nie zamieszkanym. Kapral C. obliczył, że osiągniemy granicę w trzecim dniu marszu.
Rozpoczęły się przygotowania do drogi. Nasz gospodarz poszedł na miasto po żywność, której niestety przyniósł niewiele, gdyż sklepiki były już przeważnie puste. Dobra pani M. wbrew naszym protestom uzupełniła zapasy w miarę skromnych możliwości swej własnej spiżarni.
O zmierzchu, pożegnawszy się serdecznie z rodziną pana M., wyruszyliśmy w drogę. Sam leśniczy, dobrawszy sobie do towarzystwa jednego ze swych przyjaciół, postanowił odprowadzić nas do połowy pierwszego nocnego etapu.
Szybko wydostaliśmy się na zachodni skraj miasteczka. Droga zaczęła piąć się ku górze. Minąwszy ostatnie zabudowania, ujrzeliśmy przed sobą w brzaskach gasnącego dnia silną placówkę sowiecką. Wyloty dwóch karabinów maszynowych i jednego działka polowego zwrócone były w stronę pobliskich zarośli. Padło głośne pytanie „Kto idzie" Ktoś z naszej gromadki odpowiedział po rusku, że jesteśmy mieszkańcami najbliższej wsi i po skończonej robocie w tartaku wracamy do domu. Wyjaśnienie to zadowoliło całkowicie komendanta placówki.“(1)
weekend majowy na mazurach |kalkulator kredytowy |statystyka
Postanowiliśmy wyruszyć tego
„Postanowiliśmy wyruszyć tego dnia wieczorem, ustalając początkową marszrutę w taki sposób, aby o świcie znaleźć się już w głębi gór, na obszarze nie zamieszkanym. Kapral C. obliczył, że osiągniemy granicę w trzecim dniu marszu.
Rozpoczęły się przygotowania do drogi. Nasz gospodarz poszedł na miasto po żywność, której niestety przyniósł niewiele, gdyż sklepiki były już przeważnie puste. Dobra pani M. wbrew naszym protestom uzupełniła zapasy w miarę skromnych możliwości swej własnej spiżarni.
O zmierzchu, pożegnawszy się serdecznie z rodziną pana M., wyruszyliśmy w drogę. Sam leśniczy, dobrawszy sobie do towarzystwa jednego ze swych przyjaciół, postanowił odprowadzić nas do połowy pierwszego nocnego etapu.
Szybko wydostaliśmy się na zachodni skraj miasteczka. Droga zaczęła piąć się ku górze. Minąwszy ostatnie zabudowania, ujrzeliśmy przed sobą w brzaskach gasnącego dnia silną placówkę sowiecką. Wyloty dwóch karabinów maszynowych i jednego działka polowego zwrócone były w stronę pobliskich zarośli. Padło głośne pytanie „Kto idzie" Ktoś z naszej gromadki odpowiedział po rusku, że jesteśmy mieszkańcami najbliższej wsi i po skończonej robocie w tartaku wracamy do domu. Wyjaśnienie to zadowoliło całkowicie komendanta placówki.“(1)
| rodzaj uszkodzenia uszkodzeń >>>>
weekend majowy na mazurach |kalkulator kredytowy |statystyka